Dostawa świeżych hiperłącz

Czas na kolejną mikro-aktualizację bloga. Odnośnikowisko wzbogaca się o kolejne pozycje. Moimi „nowymi”* odkryciami są:

  • Filozofowanie na hołdzie — co prawda od marca nieaktualizowany, ale z dość długą, jak na internetowe żywoty, historią, zapewniającą więc sporo materiału do czytania. W dodatku, blogi o filozofii jako takiej są zjawiskiem dość rzadkim, tym bardziej w dodatku pochodzące z mojej małej ojczyzny. Proautonomiczne, więc decentralistyczne poglądy autora tym bardziej zaskarbiają mą sympatię, zatem aktualizowany bądź nie, blog Adama Brzoski trafia na drogowskazy Zakątka.
  • Płaszczyzna Immanencji — do kompletu blog Dziewica. Kupa solidnej roboty. W dodatku uskutecznianej po dzień dzisiejszy, co zasługuje na szczególną uwagę. Profil: filozofia i wyłącznie filozofia. „Płaszczyzna…” jest miejscem tętniącym życiem; autor chętnie wdaje się we wspólne z odwiedzającymi rozważania, o czym świadczyć mogą liczne komentarze. Mój faworyt tego rozdania hiperłącz.

Dalej.
Cenię pracę poświęcających się przy prowadzeniu specjalistycznych, tematycznych blogów, poruszających jakąś konkretną, wybraną dziedzinę. Podziwiam ich samozaparcie (bądź monotematyczne zainteresowania) i chętnie czytuję. Ale tak naprawdę, najbardziej lubię te zdecydowanie osobiste miejscówki, w których autorzy swobodnie mówią o tych sprawach, jakie „napadają” ich na codzień, prezentując na bieżąco swoją perspektywę na ten świat.

I dlatego też, choć po długich namysłach, dorzucam do Odnośnikowiska:

  • Antyszwecję, krainę Antyszweda. Piszę „po długich namysłach”, gdyż trochę się wahałem, czy na pewno chcę firmować niehigieniczne psychicznie umysłowe wyziewy kolegi z Yrizony. Mizantropijną bucerę podlaną nihilizmem, podpaloną często wymuszonym humorem audiowizualnym o wątpliwej jakości, ściślej rzecz biorąc. Doszedłem jednak do wniosku, spoglądając na tytuł swojego bloga, że nie stoi w sprzeczności z nim firmowanie ekstremów, ba! Wielkość-i-małość, Szlachetność-i-nikczemność powinny być afirmowane, na chwałę Diady Nieokreślonej!Zatem i blog zgniłka Antyszweda zasługuje na rekomendację. Dlaczego? Cóż, zdarzają się tam teksty niesamowicie trafne. Takim przykładowo jest jeden z ostatnich: „Życie bez jutra”. W sposób wyjątkowo precyzyjny kreślona jest tam perspektywa, jaką sam bardzo dobrze znam z autopsji. Mam zatem świadomość, że i autorowi jest ona nieobca. W związku z tym, mimo nieco różniącego się stosunku do tego, co wiemy, w czym tkwimy (bądź tkwiliśmy), wiem, że i on wie to samo. Jest to dla mnie zupełnie wystarczający powód, by śledzić dalsze losy Antyszwecji. :)

    Co prawda autor porzuca bloga na rzecz mamony, a później wysoce prawdopodobne jest, iż należy się będzie liczyć z zasypem hedonistycznego kontentu, który ustanie wraz z przepuszczoną kasą, zarobioną na obczyźnie. Jakoś to przetrwamy. Zachęcam jednak Antyszweda do niezarzucania pisania, i skrobania dla nas chociażby z angielskiego zmywaka. Perspektywa emigranta może dalej ubarwić bloga… No i kompletnych przenosin na WordPressa, bo kontrowersje są strasznie siermiężne, a ja nie chcę tu być taki osamotniony.

  • Ostatnią pozycją tej aktualizacji jest Strategiusz, blog Madlocka. Włażę mu tam, udzielam się dostarczając komentarzy, to zalegalizuję nasz związek.

*ok, wcale nie takimi nowymi. Znalazłem stare zakładki po dawnym formacie dysku, z takimi zapomnianymi blogami, o których miałem, co prawda, pamiętać, ale mi się nie udało — do tej zacnej chwili.

Reklamy

Z kronik początkującego blogera…

Trochę zmian.

  • Postanowiłem jednak zmienić motyw graficzny bloga – przy czytaniu wielkich połaci tekstu, lepiej gdy czcionka jest mniejsza i okiem można sięgnąć tam, gdzie w innym szablonie ono nie sięga.
  • Odnośnikowisko wzbogaciło się o namiar na Nietuzinkowy Blog Naukowy, gdyż:
    • astronomia jest fajna
    • granice poznania są fajne
    • fascynujące fakty i zjawiska są fascynujące
    • jestem leniwy, Nietuzinkowego Bloga Naukowego i tak odwiedzam, zatem ułatwiam sobie życie, dodając do niego linka u siebie.
  • I mały bonus z kategorii behind the scenes, czyli co widzi admin Ustronnego Zakątka w postaci następującego zrzutu ekranu:

Wynik z „Top Searches” – <3 <3 <3 :* Nie wiem kim jesteś, ma bratnia duszo, szukająca istoty rzeczy, ale mam nadzieję, że kiedyś osiągniesz swój cel (a także, iż jesteś jakimś kasztanowowłosym, orzechowo-okim, płochym dziewczęciem czytującym po nocy „Enneady”, posłuchaj: jam Twoją Jednią.)

Dobra, dobra. Już wracam do rzeczywistości. Ale podoba mi się, że target dla którego piszę tego bloga, jest zbiorem więcej niż jednoelementowym i tu trafia. Screen jest dowodem, że są ludzie którzy gonią za tym, co istotne.